Często wyglądam trochę śmiesznie, wtedy gdy maszeruję z listą i kalkulatorem miedzy sklepowymi regałami. Na codzienne zakupy nie chce nigdy wydawać więcej niż potrzeba. Na swojej liście obok produktu mam jego cenę – na stole leżą ulotki, sprawdzam jedną z wielu internetowych porównywarek lub na ten moment. Nie da się oczywiście wybrać miejsca idealnego, ale można najtańsze. Kalkulator – o tak dla http://bankzaplaci.pl/finansowy-survival/strategie-inwestora-budujemy-portfel-inwestycyjny-2/ mnie ważny, dlatego że coś może mnie zaskoczyć, no chyba że posiadasz dobrą pamięć. No albo te karty, kupony, bez tego ani rusz. W sieciówkach karty na punkty co łaczy się z pieniężnymi rabatami czy te kupony z gazet, z internetu, sprawdzam zaledwie daty – to działa – kupiłem ten produkt za połowę ceny!!! Nie jest to być może do końca zwyczaj w jaki sposób na Zachodzie, gdzie niejednokrotnie da się zbic w ten pomysł 80% ceny końcowej, ale obecnie coraz popularniejsze w Polsce.
A co z płatnością? Staram się kartą, ponieważ w tego typu czasach oferta bankowa pozwala części wydanej kwoty wrócić na z powrotem na moje konto. Rachunek – sprawdzam czy zatrzymuje, tak w razie czego. Pakuję wszystko w własne wielorazowego użytku torby albo do mieszkania. Włączam wyszukiwarkę albo ogladam własne wymarzone sprzęty lub wakacje….
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz